Niechec.
Na poczatku musze przyznac, ze bardzo nie podobalo mi sie to, ze Ptarycja musi jechac ze mna. Miedzy moja mama a mna od dawna dochodzilo do klótni. No cóz ja juz powoli nie jestem malym dzieckiem. I oni to musza w koncu zrozumiec. Gdy moja mama kazala mi cos zrobic, to specjalnie w ramach prostestu tego wlasnie nie zrobilam. Nie wiedzialam, jak mam na siebie zwrócic uwage, wiec wybralam moze nie najlepsza droge, ale w sumie ogólnie poskutkowalo. Róznice zdan byly widoczne na kazdym kroku. Juz sama godzina powrotu do domu byla jednym z powodów do wojny domowej. No i do tego doszedl jeszcze problem wyjazdu pod namiaty na Slowacje. Ten pomysl wyszedl z ust mojego chlopaka. Bardzo chcielismy razem spedzic wiecej czasu niz tylko popoludniu. Ale ja wiedzialam, zemoja mama nigdy mi nie pozwoli na wyjazd na Slowacje. Pomimo tego postanowilam przy okazji spytac. Trzeba bylo tylko wyczuc dpowiedni moment. A takich niestety bylo znacznie niewiele. Ogólnie nie rozmawialysmy zbyt czesto z mama.